Zajęcia fitness z muzyką rockową w tle? Brzmi intrygująco? Karolina Majdan-Solecka – choreografka, showmanka i właścicielką marki, którą założyła ze swoim mężem, Tomaszem Soleckim, członkiem zespołu SYPMTONE – przybliża ten koncept, a także opowiada o legalnym wykorzystywaniu muzyki.
Jak wpadłaś na pomysł zajęć z muzyką gitarową?
Przyjaciółka zasugerowała mi, że powinnam prowadzić zajęcia z tańca ludowego. To był sensowny pomysł, bo zajmuję się nim od lat, ale w tamtym czasie trochę straciłam do tego serce. Rozmawiałyśmy o tym na domówce, w tle leciało radio i doznałam olśnienia. Natychmiast napisałam do mojego męża: „Tomek, mam pomysł. Rock’n’Fitness”. Następnego dnia zaczęłam pracować nad choreografią, kilka miesięcy później poprowadziłam zajęcia i zgłosiłam się do różnych instytucji. Format świetnie się przyjął. Ta przygoda trwa już trzy lata.

Dlaczego rock?
Kocham ten gatunek, wychowałam się na nim, przemawia do mnie jego ekspresja i dynamika. Dzielę tę pasję z moim mężem, który jest basistą, gra mocnego rocka, właściwie metal alternatywny (Tomek jest członkiem ZAiKS-u – przyp. red.). Razem jeździmy na koncerty i festiwale. Uwielbiam tańczyć do tej muzyki, bo jest na tyle energetyczna i różnorodna, że doskonale można oddać to choreografią. Kiedy na Maratonie Rock’n’Fitness – wydarzeniu, które łączy mocne rockowe brzmienia z intensywnym treningiem kardio – wybrzmiewają gitary i bas, czuję takie endorfiny, że po prostu nie mogę usiedzieć w miejscu!
A jak traktują muzykę uczestnicy twoich zajęć?
Sami podsyłają mi numery, do których chcą poćwiczyć, więc aktywnie je współtworzą. Jeśli jakaś piosenka od razu mi siądzie, natychmiast wymyślam do niej kroki.
Jak wyglądają zajęcia?
Na początku miałam obawy, że uczestnicy pomyślą, że będę prowadzić ciężkie ćwiczenia siłowe. Dzisiaj nazywają je hardcorową zumbą. Zaczynamy od rozgrzewki, by ciało służyło nam jak dobrze nastrojony instrument, a potem przechodzimy do głównej choreografii. Staram się układać ją tak, by było w niej dużo powtarzalnych elementów, żeby uczestnicy mogli szybko załapać co i jak. Na koniec puszczam balladę na uspokojenie.
Co twoim zdaniem, oprócz muzyki, odróżnia te zajęcia od innych tanecznych?
Kocham scenę i jestem autentyczna w tym, co robię. Nie czułabym się dobrze, gdybym prowadziła zajęcia do muzyki, która mi nie siedzi. Wydaje mi się, że to, iż jestem w tej muzyce prawdziwa i czuję ją całą sobą, przyciąga ludzi, których pozytywnie zarażam swoją energią.
Jak wybierasz utwory do swoich zajęć i Maratonu Rock’n’Fitness?
Gdy spodoba mi się jakiś kawałek, od razu widzę choreografię, czuję ją w nogach, a potem w ciele. Do nich tworzę choreografię i dopracowuję ją. Nie ograniczam się tylko do znanych zagranicznych hitów. Lubię pracować też z polskimi kawałkami i otwierać ludzi na muzykę lokalnych rockowych zespołów.
Dbasz o to, by odtwarzana muzyka była legalna?
Jako organizatorka i choreografka wychodzę z założenia, że każdy powinien dostać pieniądze za swoją pracę, dlatego od lat płacę licencję ZAiKS-u. Widzę, ile energii i czasu mój mąż poświęca, by stworzyć piosenkę czy nagrać płytę. Wiem też, że wynagrodzenia twórców są dość niskie, szczególnie dla artystów, którzy zaczynają swoją drogę albo jeszcze się nie wybili. Jednocześnie wszyscy korzystamy z muzyki, możemy do niej ćwiczyć, dlatego zawsze powinno się brać pod uwagę to, że twórcy powinni dostać zapłaty za swoją ciężką pracę.
Natomiast jeżeli chodzi o kwestie organizacyjne związane z ZAiKS-em, to współpraca jest fantastyczna. Mamy bardzo pomocnego i wyrozumiałego opiekuna. Wszystko załatwia się od ręki – dzwonię, informuję o wydarzeniu, przewidywanej liczbie uczestników, o tym, kiedy i gdzie się odbędzie, a później dostaję umowę przygotowaną do podpisania i opłacenia.
Jaką radę dałabyś osobom, które organizują wydarzenia na taką skalę, jak Maraton Rock’n’Fitness?
Jeśli chodzi o wykorzystanie muzyki, to warto od razu zgłosić się do instytucji, które pobierają opłaty za wykorzystanie muzyki, by zadbać o legalną i jakościową muzykę na swoim evencie. Jednocześnie wykupuję licencję nie po to, by uniknąć konsekwencji finansowych, ale by wynagrodzić osoby, które tę muzykę tworzą. Polecam też dużo wcześniej przygotować sobie wszystkie niezbędne materiały, żeby nie robić rzeczy na ostatnią chwilę. Im wcześniej zaczniecie pracę nad wydarzeniem i jego promocją, tym lepiej.
Jeśli zastanawiasz się, jak świadomie i odpowiedzialnie wdrożyć muzykę do swojego biznesu - skontaktuj się z nami już teraz. Pomożemy dobrać odpowiedni rodzaj licencji dopasowany do charakteru Twojej działalności.
Zobacz galerię zdjęć z Maratonu Rock'n'Fitness w Rzeszowie: